J-20-19-31

 Kiedy umiera ktoś bliski bardzo mocno zaczyna boleć nas serce. Przed dwoma tysiącami lat apostołowie cierpieli bo zabity został ten, którego ukochali. Możemy być przekonani, że apostołowie czuli to samo co my odczuwamy tracąc swoich bliskich.

   W pierwszych wersetach dzisiejszego fragmentu czytamy o samotnych uczniach, którzy za zamkniętymi drzwiami przeżywają swoją żałobę, te drzwi to nie tylko drzwi pomieszczenia w którym przebywają, to także drzwi ich serc, w których pomiędzy żalem i goryczą jest tylko jedno pytanie- Co będzie dalej? Czytamy o ludziach, którym cały świat runął, a ziemia pod nogami zatrzęsła się w posadach. Wszystko się skończyło… Nagle pośrodku rozgoryczonych i oblanych łzami uczniów pojawia się ich mistrz Jezus Chrystus i wita ich słowami pokój wam. Dzieje się rzecz niesamowita, ten, który umarł, którego ciało wisiało na krzyżu, ten którego sami położyli w grobie jest znowu pośród nich. Ty i ja musimy w końcu uświadomić sobie, że Jezus po zmartwychwstaniu przyszedł do uczniów i na nowo podarował im Wiarę, w to że znowu żyje, Nadzieję, w to że zawsze będzie z nimi i Miłość, którą to jest on sam. W tym momencie świat uczniów nabrał nowych kolorów a ich twarze rozpromieniły się blaskiem zmartwychwstania, rozstąpiły się chmury i zaświeciło słońce! To tak jak suche i bure po zimie gałęzie jabłoni rosnącej w sadzie, zielenią się i zostają ukwiecone pachnącymi biało różowymi płatkami. Ich serca właśnie w taki sposób, na nowo zapłonęły ogniem Bożej miłości.

 

   Kiedy jestem samotny i cierpię po śmierci kogoś bliskiego, kiedy w moim sercu jest ból bo nie jest tak jak chciałbym żeby było, kiedy nie mam do kogo powiedzieć, że się boję, że jest mi ciężko… zmartwychwstały Jezus jest przy mnie, ale czy ja chcę żeby przy mnie był? Pan Jezus doskonale wiedział, że my będziemy mieć trochę trudniej niż apostołowie i dlatego zostawił nam siebie w Eucharystii. Po to była ostatnia wieczerza z apostołami na której powiedział Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja napojem. Kto spożywa Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, Ja w nim (por. J 6, 55) żeby uświadomić nam, że On, który żył z apostołami, który został zabity, który w końcu trzeciego dnia zmartwychwstał wciąż żyje i wciąż zmartwychwstaje! Taki paradoks, prawda ? On staje się żywy kiedy przyjmujemy Go w chlebie eucharystycznym podczas każdej Mszy świętej. Jego ciało staje się moim, a Jego krew zaczyna płynąć w moich żyłach, serce moje przepełnia się Jego obecnością. Tak jak mały chłopiec przytula się do Taty, tak jak chłopak który jest ze swoją ukochaną dziewczyną, to takie uczucia towarzyszyły apostołom w chwili, gdy znów stanął wśród nich Jezus. Tak będziemy się czuli w momencie, gdy na Bożym Sądzie spotkamy swoich bliskich, którzy zjawili się tam przed nami. Jednak żeby to wszystko mogło zaistnieć muszę zawalczyć; w moim sercu muszą pojawić się Wiara, Nadzieja i Miłość– te trzy, z których pierwsza i największa jest miłość (por. 1 Kor 13).

   Jeżeli otworzę się na działanie Bożego Ducha, tak jak uczynili to uczniowie w dzisiejszej Ewangelii to go otrzymam. Apostołowie nie zatrzymali radości ze zmartwychwstania tylko dla siebie, poszli dzielić się tą radością do wszystkich których spotkali. Ja i Ty też nie możemy zatrzymać tego daru tylko dla siebie. Mówmy o tym, dzielmy się tym, podpowiadajmy innym i żyjmy tym czego Chrystus nauczał wraz z apostołami, tym czego naucza dzisiaj nas. Jego Słowo wiąże nas wszystkich razem, bez wyjątku w jeden święty Kościół Katolicki, którego tworzymy jedną spójną całość, właśnie dzięki temu, że należymy do Jezusa.

   Dlatego proszę Ciebie i sam też to obiecuję, żebyś żył Bożymi prawdami, żebyś zawsze miał w sercu miłość i nią się dzielił, żebyś dzielił się nadzieją i żebyś dawał świadectwo wiary, a kiedy coś pójdzie nie tak, żebyś umiał zaufać, wybaczać, dziękować, prosić i zaczynać od nowa. Prosił o Ducha Świętego. Żył ze zmartwychwstałym Chrystusem, żył w Nim i żył dla Niego. Amen