Łk 7,11-17

Postaram się zatrzymać w moich obowiązkach i pomyśleć o tym, że Pan chce do mnie mówić, chce, abym Go posłuchał, ale i odpowiedział swoim życiem na Jego Słowo, które ma moc przemienić moje życie. Pomodlę się o wiarę, bym umiał odpowiedzieć na Jego przemieniające Słowo. Nie kiedyś, później, jutro, albo jak będę miał czas, ale teraz, chociaż przez chwilę.
Czytamy dziś w drugim czytaniu z listu św. Pawła do Galatów, że Ewangelia nie jest jakimś wymysłem ludzkim, jest w Niej obecny Chrystus, który sam Ją nam dał. Czy myślę o tym, że Słowo Chrystusa jest żywe i skuteczne?
Widzimy w dzisiejszym Słowie wydarzenia traumatyczne, ukazana jest śmierć, śmierć synów. Spróbuję sobie wyobrazić jak czuje się matka, gdy umiera jej jedyny syn. We fragmencie Ewangelii możemy dostrzec tragizm takiej właśnie sytuacji, rozpacz, ogromny ból, beznadzieja. Umarł jedyny syn matki, znany nam jako młodzieniec z Nain. Z pewnością w amoku rozpaczy mogła stwierdzić, że nie ma już dla kogo żyć, że jej życie straciło jakikolwiek sens, może nawet wolała by umrzeć razem z nim. Tym bardziej, że była już wdową, zatem jej sytuacja do tej pory nie była godna pozazdroszczenia.
W tym samym momencie przybywa z Kafarnaum do Nain Jezus i spotyka ów żałobny kondukt. Widząc całą tę sytuację również jest poruszony, szczególnie cierpieniem matki, wobec tego podchodzi do niej i mówi, aby nie płakała. Kobieta z pewnością nie wiedziała kim On jest.
A kim On jest? Jest Chrystusem, jest Bogiem, jest Kyriosem, a zatem Panem życia i śmierci. Nie jest mu obojętne cierpienie człowieka. Jego zadanie na ziemi to głoszenie Królestwa Bożego, ale także pocieszanie smutnych, sam powie w innym miejscu Ewangelii, mówi, Nie lękajcie się (…) Nie płaczcie.
Wzruszony bólem kobiety, podchodzi do mar ze zwłokami. Dotyka mar, nie zważa na to, że poprzez kontakt z ciałem zmarłego zaciągnie na siebie nieczystość rytualną, ponieważ dla niego ponad prawem jest miłość. Do zmarłego mówi: Młodzieńcze, tobie mówię wstań, i tak właśnie się staje. Na słowo Jezusa zmarły wstaje, jest cały i zdrowy, Chrystus oddaje go jego matce.
Po raz kolejny Pan Jezus daje się poznać jako zatroskany o człowieka, któremu nie jest obojętne ludzkie cierpienie. W tej sytuacji udowodnił to poprzez spektakularne wydarzenie jakim było wskrzeszenie. Dziś może nie doświadczamy wskrzeszeń zmarłych, jednak należy stwierdzić, że Bóg zawsze chce dzielić z każdym i każdą z nas wszelkie trudności naszej codzienności.
Powiem Jezusowi o tym wszystkim co mnie trapi, postaram się w krótkiej modlitwie oddać mu swoje straty i rany, zaproszę Go w te rzeczywistości, które potrzebują jego Boskiej interwencji. W świetle wiary w Jezusa Chrystusa jesteśmy w stanie zrozumieć sens każdej sytuacji, która nas spotyka, nawet tej bardzo bolesnej i trudnej.
W 16 rozdziale Ewangelii według świętego Jana możemy przeczytać słowa wypowiedziane do Apostołów, „smutek Wasz przemienię w radość”.
Dziś niedziela, czyli pamiątka Zmartwychwstania, ale zanim ono nastąpiło pamiętamy, był Wielki Piątek, kiedy to Pan Jezus został okrutnie zabity, jednak trzeciego dnia zmartwychwstał. Tak samo i w naszym życiu z pomocą Chrystusa, po każdym Wielkim Piątku może nastąpić Wielkanoc.
Panie Jezu ogłaszam Twoje królowanie w tym wszystkim co we mnie obumarłe, poranione i zbolałe, Niech mocą Twego Zmartwychwstania zostanę uzdrowiony z wszystkiego tego, co zamyka mnie na Ciebie i drugiego człowieka.

Medytację przygotował Sebastian Rolka SAC – alumn V roku Wyższego Seminarium Duchownego Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego w Ołtarzewie.