Wakacyjne opowieści kleryków cz. III

Suwałki – Wilno 2021 

Wydawać by się mogło, że pielgrzymka jako wydarzenie rzadko jest zaskakujące. Jako, że już
po raz jedenasty wędrowałem do maryjnego sanktuarium, czułem, że pewnie będzie jak zwykle –
pięknie, dobrze, zwyczajnie. Nie było. Było bardzo wyjątkowo.

Bo ciężko jest uwierzyć w to, że mieszkańcy wioski, widząc nadchodzących pielgrzymów,
wychodzą na ulice… by sypać kwiatki przed idącymi pielgrzymami. Ciężko uwierzyć to, że w sąsiednim
kraju można być witanym w ojczystym języku, słysząc w tle melodię „Roty”, wybrzmiewającą razem z
kościelnymi dzwonami. Ciężko też powstrzymać wzruszenie, gdy blisko 90-letni pan podchodzi do
Ciebie, by podziękować za to, że „Polacy do nas przyszli”, zaś kierowca jednego z samochodów
zatrzymuje się na środku drogi ze słowami „Dwa lata na Was czekałem”. W czasie 31. Pieszej
Pielgrzymki Suwałki – Wilno takich zaskoczeń było bardzo wiele. Zaskoczeń stanowiących
niesamowicie autentyczną lekcję patriotyzmu, pozwalających poczuć się prawdziwie związanym z
rodakami. Przecież szedłem na zwykłą pielgrzymkę i miały to być po prostu rekolekcje w drodze do
Matki.

Ciężko jest też uwierzyć w to, że w ciągu dziesięciu dni w grupie około 200 pielgrzymów
powstała po prostu rodzinna atmosfera. Jako idący po raz pierwszy byłem pod ogromnym wrażeniem
tego, jak wiele osób chciało po prostu ze mną porozmawiać, przejść kawałek etapu czy czymś się
podzielić. Zaczynając pielgrzymkę zdecydowałem, że każdego wieczoru po dojściu na miejsce
noclegowe będę udawał się na spacer. Ot, takie podsumowanie dnia. Żadnego nie zakończyłem sam.
Zawsze ktoś się pojawiał i zaskakiwał uprzejmością i dobrocią. A największą radością napełniło mnie
to, jak wyglądała współpraca pielgrzymów – zaczynając od świetnie wykonanej pracy księży
salezjanów, moich współbraci pallotynów, księży diecezjalnych, organizatorów i służb, a kończąc na
wszystkich uczestnikach. To było wspólne dzieło, przeprowadzone na poziomie godnym podziwu. To
było coś więcej… i to dużo więcej niż jedynie wspólna wędrówka do Wilna. A mi pozostaje być jedynie
wdzięcznym za to, że miałem tę przyjemność, by temu dziełu towarzyszyć i w jego trakcie się uczyć.


al. Paweł Strojewski SAC